Klasztor na Cyprze

Poranek tego dnia był jak zawsze ,słoneczny a przez otwarty balkon dobiegający odgłos morza przypominał nam ,że jesteśmy na wycieczce marzeń.Tego dnia zaplanowany był wyjazd na półwysep Akrotiri.Komunikacja w tym rejonie niestety nie jest najlepsza więc musieliśmy zdecydować się na wypożyczenie autka .Kiedy dojechaliśmy na miejsce byliśmy bardzo mile zaskoczenie,spodziewaliśmy się tłumów turystów natomiast rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Podczas drogi miałam bardzo nieprzyjemny incydent z butelką pepsi ,która po odkręceniu wyleciała prawie w całości i moja odzież damska w większej części nadawała się do wymiany.Na szczęście spakowałam sobie do plecaka zapasową odzież damska więc wycieczkę mogliśmy kontynuować bez większych problemów.W klasztorze panowała cisza i spokój,prawie zupełnie nie było ludzi ,natomiast wszechobecne koty wylegiwały się wszędzie .Po wejściu do środka nie dało się nie zwrócić uwagi na przepiękne ikony ,wszędzie dookoła panowała odprężająca aura .Nikt się tam nie spieszył ani też nikt nie mówił podniesionym głosem.Była osiemnasta godzina kiedy ruszyliśmy w dłuższą lecz zdecydowanie piękniejszą drogę powrotną do hotelu. Po drodze mijaliśmy sady mandarynkowe ,winnice i wiele innych przepięknych krajobrazów .